poniedziałek, 23 lutego 2015

Wprowadzenie


- Hej Jai! - brunetka krzyknęła w strone brata który siedzi w kuchni i je śniadanie. 
- Siema młoda - uśmichną się do dziewczyny Jai. Jai Brooks, znany z grupy komików - Janoskians. Rozpadli się gdy Jai zaczą mieć kłopoty. On i Sophia się doskonale rozumieją. Zawsze się tak rozumieli. Gdy tylko 3 bracia odnaleźli swoją siostrę o której istnieniu zawsze wiedzieli, ale nigdy jej nie widzieli. 
- Nie powinnaś być w szkole? - zapytał wysoki umięśniony brunet.
- Walić szkołe! Idę na zakupy. Dzisiaj jest przecież piątek! Melanżu początek! - dziewczyna krzyknęła radośnie
- Idź kup coś na mieście tylko aby cie żaden nauczyciel ani nikt ze szkoły nie zobaczył - oznajmił.
Sophia powoli wyszła z domu i przeszła się do centrum handlowego kupić coś na  wieczur. Była właśnie w centrum handlowym i dochodziła do ulubinego sklepu gdy nagle usłyszała znajome głosy.
- Sophia? Siostra! Poczekaj na braci! - krzyknęli, a ona z niechęcią się odwruciła
- Czego?! - warkneła
- Spokojnie, po co ta agresja - starszy z braci zawachał się mówiąc to - widać że mieszkasz z Jai'em. Ten idiota cię zmienia. On rozpieprza naszą rodzine. Nie widzisz tego? - mówiąc to widać było że posmutniał
- Wy chyba nie myślicie że do was wrucę. Hahaha - dziewczyna zaczęła się śmiać - Wy, tak jak i reszta, odrzucaliście mnie! A Jai mi pomagał! - krzyknęła mu prosto w twarz. Drugi z braci siedział cicho. Był on bliźniakiem Jai'a, nazywał się Luke. A starszy nazywał się Beau. Brunetka odwruciła się na pięcie, i poszła w stronę swojego ulubinego sklepu. Kupiła w nim czarną skużaną sukienkę, która ledwo zasłaniała tyłek i ciemno siwe botki. 

*** 3h puźniej ***
Dziewczyna szykowała się do wyjścia. Założyła sukienkę i botki które dzisiaj kupiła. Do tego czarną krótką skużaną kurtkę i złoty naszyjnik. Gdy schodziła na duł zauważyła Jai'a który był już gotowy. Wyszli z domu i wsiedli do samochodu bruneta. 

*** W klubie ***
Chłopak się odrazu upił i lepiła się do niego jakaś dziewczyna z czerwonymi włosami. Jego siostra zaczęła pić po jakimś czasie. Wypiła pare kieliszków i zaczęła rozmawiać z jakimś chłopakiem, był on blondynem. Nic więcej nie pamiętała. 

*** Rano ***
Sophia obudziła się w nie swoim domu. Tak jak zawsze w soboty. Jai zapraszał do domu jakieś dziwki a ona nocowała u jakiś obcych jej facetów. Chłopak z którym się obudziła wyglądał na 16-17 lat, czyli w jej wieku. Szybko założyła bieliznę i inne części garderoby i po cichu wyszła z pokoju. 
- Widać że Felix zaszalał - usłyszała za sobą czyjś głos. Odwruciła się i zobaczyła wyskokiego blondyna z lekko rozczuchraną fryzurą.
- Oscar - wyciągną w jej stronę ręke 
- Sophia - uścisnęła ręke - muszę już iść, gdzie jest wyjście? - zapytałam
- Pierwsze drzwi po prawej - pokazał na krytaż. Tam wpadła na dwuch chłopaków. Jeden jest ciemniejszej karnacji i bez koszulki. A drugi to wysoki blondyn w bandanie, i samych bokserkach. Otworzyła drzwi i wyszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz